Dziennik Naukowy

Dziennik Naukowy Follow

Najświeższe informacje z szeroko pojętego świata nauki. Na naszych stronach każdy znajdzie coś dla siebie.

https://www.dzienniknaukowy.pl/

109 Followers  3 Follow

Share Share Share

Szczątki mięsożernego ssak większego od niedźwiedzia polarnego odkryte w… muzeum

W jednej z szuflad Narodowego Muzeum w Kenii ponownie odkryto szczątki ogromnego, mięsożernego ssaka, który 22 miliony lat temu przemierzał tereny dzisiejszej Kenii. Bestia była większa od niedźwiedzia polarnego i jak twierdzi główny autor publikacji, mogła wyglądać jak potwór z powieści J. R. R. Tolkiena.

Skamieniałości liczące 22 miliony lat zostały odkryte w Kenii kilkadziesiąt lat temu, kiedy naukowcy przekopali region poszukując dowodów na istnienie starożytnych małp człekokształtnych. Okazy umieszczono w szufladzie w Narodowych Muzeum Kenii i nie poświęcano im wiele uwagi, dopóki badacze z Ohio University - dr Nancy Stevens i dr Matthew Borths - nie odkryli ich na nowo.

Potężny drapieżnik został nazwany Simbakubwa kutokaafrika, co oznacza w suahili „wielkiego lwa z Afryki”. Jednak zwierzę było znacznie większe od współczesnego lwa. Badacze nazwali bestię „wielkim lwem” z uwagi na fakt, że w ówczesnym ekosystemie odgrywał rolę lwa, czyli znajdował się prawdopodobnie na szczycie łańcucha pokarmowego. 
Mimo że nazwano go lwem, ssak ten nie był blisko spokrewniony z dużymi kotami lub innymi żyjącymi współcześnie mięsożercami. Zamiast tego stworzenie należało do wymarłej grupy ssaków zwanych hienodontami. Hienodonty były pierwszymi mięsożernymi ssakami w Afryce. Przez około 45 milionów lat po wyginięciu dinozaurów były szczytowymi drapieżnikami na tym kontynencie. 
Simbakubwa kutokaafrika był większy niż niedźwiedź polarny, największy żyjący obecnie lądowy drapieżnik. Ważył nawet do 1500 kilogramów, mierzył od pyska do zadu 2,4 metra, a jego wysokość sięgała około 1,5 metra. Jego czaszka była wielkości czaszki nosorożca. Zwierzę miało bardzo ostre i mocne zęby. Uczeni sądzą, że w jego menu znajdowały się przodkowie hipopotamów czy słoni.
Naukowcy wydrukowali serce z komórek pacjenta

Naukowcy z Uniwersytetu w Tel Awiwie przy pomocy technologii druku 3D stworzyli pierwsze na świecie unaczynione serce korzystając z materiału biologicznego pacjenta. Prace naukowców mogą zrewolucjonizować transplantologię.

Stworzone przez nich malutkie serce jest unaczynione, czyli posiada naczynia krwionośne. Do tego dzięki skorzystaniu z materiału biologicznego pacjenta, serce jest zgodne pod względem immunologicznym, komórkowym, biochemicznym i anatomicznym z tkankami chorego, a to pozwoli uniknąć odrzucenia przeszczepu. - To serce powstało z ludzkich komórek i specyficznych dla pacjenta materiałów biologicznych. Materiały te posłużyły jako bio-tusz - substancje z cukrów i białek, które można wykorzystać do drukowania 3D złożonych modeli tkanek – wyjaśnił prof. Dvir. – W przeszłości wydrukowano trójwymiarową strukturę serca, ale nie z komórkami czy naczyniami krwionośnymi. Nasze badania pokazują potencjał opracowanej metody – dodał.

Wydrukowane przez badaczy serce jest wielkości wiśni. Rozmiarami przypomina serce królika, ale jak stwierdzili autorzy badań, pełnowymiarowe ludzkie serce wymaga tej samej technologii. Naukowcy zwyczajnie nie wyhodowali wystarczającej liczby komórek, by stworzyć serce wielkości ludzkiego organu.
Zaprezentowano pierwszy w historii obraz czarnej dziury

Zespół naukowców skupiony wokół projektu Event Horizon Telescope zaprezentował pierwszy w historii obraz czarnej dziury. Obraz przedstawia supermasywną czarną dziurę w centrum galaktyki M87. To pierwszy bezpośredni wizualny dowód supermasywnej czarnej dziury. 
Jak wiadomo, czarne dziury nie emitują i nie odbijają światła. Obiekty te są tak masywne, że po osiągnięciu pewnego punktu (horyzontu zdarzeń) prędkość ucieczki, czyli prędkość potrzebna do opuszczenia pola grawitacyjnego obiektu, przekracza prędkość światła w próżni i nawet światło nie jest w stanie opuścić tego obszaru. Jednak mimo to, naukowcy z projektu Event Horizon Telescope byli w stanie przedstawić nam, jak naprawdę wygląda czarna dziura, a właściwie jej cień.

Ale co właściwie przedstawia obraz? Wokół czarnej dziury z gigantycznymi prędkościami krąży rozpalona do olbrzymich temperatur materia. Ten dysk akrecyjny pyłu i gazu krąży niezwykle blisko horyzontu zdarzeń – strefy otaczającej czarną dziurę oddzielającą obserwatora od zdarzeń, o których nigdy nie będzie miał żadnych informacji. To granica, po której przekroczeniu nie ma powrotu.

Wszystko, co znajdzie się zbyt blisko czarnej dziury, jest wciągane poza horyzont zdarzeń, ale część z pyłów i gazów w dysku akrecyjnym orbitującym z relatywistycznymi prędkościami, może w miarę bezpiecznie krążyć wokół czarnej dziury. Ten punkt, gdzie materia może orbitować bez wciągnięcia za horyzont zdarzeń, jest znany jako najbardziej wewnętrzna stabilna orbita.

To co widzimy na zdjęciu, to nic innego jak kulisty kształt horyzontu zdarzeń supermasywnej czarnej dziury w centrum galaktyki M87. Na obrazie widać jasny pierścień utworzony przez działającą na światło w intensywną grawitację wokół czarnej dziury, która jest 6,5 miliarda razy masywniejsza niż Słońce.
Łazik Curiosity uchwycił dwa zaćmienia Słońca na Marsie

Przebywający na Marsie łazik Curiosity uchwycił dwa zaćmienia Słońca. Najpierw kamery łazika zarejestrowały, jak przed tarczą naszej gwiazdy przeleciał Deimos, mniejszy z księżyców Marsa. Tydzień później promienie Słońca zakrył drugi z księżyców Czerwonej Planety – Fobos.

Przebywający na Marsie od 2012 roku Łazik Curiosity wyposażony jest w filtry słoneczne zainstalowane na kamerze Mastcam, które pozwalają mu patrzeć bezpośrednio na Słońce. W ciągu ostatnich kilku tygodni Curiosity dobrze je wykorzystał, przesyłając na Ziemię zdjęcia zaćmień Słońca, które zostały wywołane przez Fobosa i Deimosa, dwa księżyce Marsa.

Pierwsze zaćmienie miało miejsce 17 marca. Łazik zaobserwował maleńki księżyc Deimos, który przelatywał na tle tarczy słonecznej. Deimos ma zaledwie 12,4 kilometry średnicy. Widziany z Marsa jest tak mały w porównaniu z tarczą Słońca, że bardziej kwalifikowałby się jako tranzyt, a nie zaćmienie.

Drugie zaćmienie miało miejsce 26 marca i było bardziej widowiskowe. Fobos ma 22,5 kilometra średnicy. Jest znacznie większy od Deimosa i jego orbita znajduje się bliżej Czerwonej Planety, ale i tak nie przesłaniał całkowicie Słońca. 
Zaćmienia Słońca były wielokrotnie obserwowane z Marsa. Łazik Curiosity oraz jego poprzednicy – Spirit oraz Opportunity – zaobserwowały łącznie już 40 zaćmień przez Fobosa oraz 8 tranzytów Deimosa.
Skamielina wieloryba z nogami sprzed 42,6 mln lat
Na łamach „Current Biology” ukazał się opis starożytnego, czworonożnego wieloryba, którego szczątki zostały znalezione wzdłuż wybrzeża Peru w osadach morskich liczących sobie 42,6 milionów lat. Odkrycia te pozwoliły badaczom lepiej poznać ewolucję wielorybów i ich rozprzestrzenianie się po świecie.

Wydaje się, że zwierzę, do którego należały szczątki, było przystosowane zarówno do życia w wodzie, jak i na lądzie. Kształt nóg oraz narośla, które prawdopodobnie są pozostałością kopyt sugerują, że był w stanie utrzymać ciężar ciała na lądzie. Wskazuje na to także morfologia miednicy. Inne cechy anatomiczne, w tym potężny ogon i płetwiaste stopy podobne do wydry, sugerują, że był on również doskonałym pływakiem. Niektóre cechy kręgów ogonowych przypominają te występujące u bobrów i wydr, co sugeruje znaczący udział ogona podczas pływania.

Już wcześniej odkrywano starsze, ale mniejsze skamieniałości przodków wielorybów z czterema kończynami. Okaz z Peru ma bardziej kompletny szkielet i wypełnia kluczową lukę w wiedzy na temat ewolucji tych stworzeń i rozprzestrzeniania się ich po oceanach świata.

Okaz z Peru ma cztery metry długości wraz z ogonem. Jego ostre zęby i długi pysk sugerują, że wczesne wieloryby mogły jeść ryby lub skorupiaki. Zwierzęta te mogły spędzać w wodzie kilka dni lub tygodni jednocześnie zachowując zdolność do wędrowania po lądzie. Badacze sądzą, że poruszały się po lądzie z większą gracją, niż robią to dzisiaj foki.
Na komary najlepszy… dubstep

Według ostatnich doniesień naukowców, dobrym sposobem na uniknięcie ukąszeń przez komary jest słuchanie muzyki elektronicznej - w szczególności dubstepu. Jak wynika z nowych badań, dźwięk o bardzo niski i bardzo wysokich częstotliwościach może działać odstraszająco na komary.

Międzynarodowa grupa badaczy specjalizujących się w chorobach roznoszonych przez owady sprawdziła, czy dźwięki w jakikolwiek sposób wpływają na aktywność i zwyczaje godowe komarów Aedes aegypti, które przenoszą wirus dengi czy malarię. Okazało się, że funkcję repelenta może spełniać dubstep, a zwłaszcza artysta ukrywający się pod pseudonimem Skrillex.

Podczas eksperymentów komarom puszczono utwór „Scary Monsters And Nice Sprites” Skrillexa, który znalazł się na albumie o tej samej nazwie wydanym w 2010 roku. Utwór ten został wybrany ze względu na mieszankę bardzo wysokich i bardzo niskich częstotliwości. „U owadów wibracje o niskiej częstotliwości ułatwiają interakcje seksualne, podczas gdy hałas zakłóca percepcję sygnałów pochodzących od przedstawicieli tego samego gatunku oraz żywicieli” – napisali w publikacji badacze. 
Naukowcy zaobserwowali, że dorosłe samice komarów były, jak to określili – „zainteresowane” utworem, co przejawiało się późniejszymi i rzadszymi atakami na żywiciela, niż samice z grupy kontrolnej wolnej od dubstepu. Częstotliwość żerowania była wyraźnie mniejsza, gdy komarom puszczano Skrillexa. Badacze zaobserwowali również, że komary, którym puszczano wspomniany utwór, zacznie rzadziej kopulowały w porównaniu do tych z grupy kontrolnej.
Nieznane dotychczas pentakwarki odkryte przez Polaka
Profesor Tomasz Skwarnicki odkrył nieznane dotąd pentakwarki, z których każdy dzieli się na dwie części. Jego odkrycia mogą doprowadzić do lepszego zrozumienia struktury materii we Wszechświecie.
W 2014 roku analizy dziesiątków tysięcy rozpadów mezonów przeprowadzonych w eksperymencie LHCb w Wielkim Zderzaczu Hadronów w CERN potwierdziły istnienie tetrakwarków. Rok później ogłoszono odkrycie pierwszego w historii pentakwarka, dodając zupełnie nową klasę cząstek do rodziny hadronów. W pracach tych brał udział profesor Skwarnicki.
Teraz naukowcy pracujący w CERN ogłosili odkrycie trzech takich cząstek. Było to możliwe dzięki dużej ilości nowych danych zarejestrowanych podczas drugiego uruchomienia Wielkiego Zderzacza Hadronów.
Kiedy fizycy zbadali oryginalny pentakwark odkryty w 2015 roku, byli zaskoczeni, że podzielił się na dwie części. Okazało się, że ten pentakwar był w rzeczywistości dwoma pentakwarkami, które miały podobne masy i wyglądały jak pojedyncza cząstka. Dodatkowo badacze znaleźli trzeci pentakwark o nieco mniejszej masie niż pozostałe dwa.
Ale jaka jest dokładna struktura wewnętrzna tych pentaquarków? Jedną z opcji jest to, że są one rzeczywiście wykonane z pięciu kwarków, z których wszystkie są wymieszane równomiernie w jednym hadronie. Jednego kwarku dolnego, dwóch górnych, kwarka powabnego i antykwarka powabnego. Inną możliwością jest to, że pentakwarki są tak naprawdę barionem i mezonem sklejonym razem, tworząc luźno związaną cząstkę, podobnie jak protony i neutrony łączą się w jądrze atomowym.
Skwarnicki przyznał, że najbardziej prawdopodobną opcją jest to, że te pentakwarki są cząstkami barionowo-mezonowymi, choć by mieć całkowitą pewność, fizycy będą potrzebować więcej danych eksperymentalnych, a także dalszych badań teoretycznych.
Odkryto rekordowo duży okaz tyranozaura 
Kanadyjscy paleontolodzy odkopali największy, jaki do tej pory znaleziono szkielet tyranozaura. Kolos ten miał 13 metrów długości i żył na terenach dzisiejszej Kanady około 66 milionów lat temu. Badacze nazwali go Scotty.

Scotty mierzył od czubka nosa po koniec ogona 13 metrów długości, co czyni go największym na świecie mięsożernym dinozaurem. Naukowcy na podstawie kości udowych obliczyli, że mógł ważyć nawet 9 ton. 
Imię Scotty wzięło się od butelki szkockiej, którą badacze celebrowali odkrycie. Szkielet został znaleziony w 1991 roku, ale naukowcy potrzebowali ponad dekady, by usunąć twardy piaskowiec, który otaczał kości. Dopiero po tym naukowcy byli w stanie zbadać Scotty'ego w pełnej okazałości. Wtedy też dotarło do nich, jak wyjątkowy okaz znaleźli. 
Ale Scotty to nie tylko największy tyranozaur dotąd znaleziony. Jest także najstarszym znanym tyranozaurem. Dinozaury te szybko się rozwijały i umierały młodo. Badacze szacują, że Scotty mógł mieć 30 lat, gdy dokonał żywota.
Deska sedesowa, która wykryje niewydolność serca

Naukowcy z Rochester Institute of Technology opracowali deskę sedesową, która potrafi monitorować układ sercowo-naczyniowy i może wykryć wczesnej oznaki niewydolności serca. 
Zaawansowana technologicznie deska sedesowa wyposażona jest w szereg czujników do pomiarów aktywności elektrycznej i mechanicznej serca, tętna, ciśnienia krwi, poziomu dotlenienia krwi, masy ciała pacjenta czy ilość krwi wypompowywanej z serca przy każdym uderzeniu. Do tego jest wodoodporna, łączy się bezprzewodowo z Wi-Fi i nie wymagają żadnej konfiguracji przez pacjenta.

Uzyskane dane są analizowane przez specjalne algorytmy, które w razie potrzeby poinformują o pogarszającym się stanie zdrowia. Raport tragi także do kardiologów, którzy następnie określą, czy konieczna jest interwencja.

System monitorowania układu sercowo-naczyniowego w oparciu o deski sedesowe stworzony przez zespół naukowców z Rochester Institute of Technology ma na celu obniżenie liczby hospitalizacji u pacjentów z zastoinową niewydolnością serca. Deski sedesowe, po zatwierdzania przez FDA, zostaną zakupione przez szpitale i będą wydawane pacjentom z niewydolnością serca po wypisie ze szpitala – tak przyszłość swojego wynalazku widzą jego autorzy.
Międzynarodowa grupa paleontologów natrafiła na prawdziwy skarbiec skamieniałości. W złożu łupków obok rzeki Danshui w południowych Chinach badacze znaleźli około 30 000 skamielin pochodzących z okresu kambryjskiego. Wśród nich zidentyfikowali aż 101 gatunków, z czego ponad połowa to gatunki nieznane wcześniej nauce.

Spektakularne odkrycie w południowych Chinach rzuca więcej światła na tajemnicze formy życia, które przemierzały naszą planetę pół miliarda lat temu. Naukowcy obecnie uważają, że życie wielokomórkowe pojawiło się w okresie ediakaru, który rozpoczął się 635 milionów lat temu. To z tego okresu pochodzą najstarsze znalezione w zapisie kopalnym organizmy wielokomórkowe. Okres ten poprzedzał gwałtowny wzrost bioróżnorodności znany jako eksplozja kambryjska.

Podczas kambru obecne złoża łupkowe były drobnym mułem na dnie morza. Organizmy morskie umierały i spadły na dno prosto w muł. Z czasem muł stwardniał, ale nie na tyle, by zniszczyć szczątki kambryjskich zwierząt. To właśnie takie złoże skamieniałości odkryli naukowcy
19 grudnia nad Morzem Beringa u wybrzeży Kamczatki eksplodował meteoroid. Zdarzenie to jednak zostało praktycznie niezauważone. Dopiero Peter Brown z kanadyjskiego Western University odnalazł ślady eksplozji w co najmniej 16 stacjach monitorujących infradźwięki na całym świecie. To globalna sieć zaprojektowaną do monitorowania planety pod kątem atmosferycznych wybuchów.
Potężna eksplozja miała równowartość 173 kiloton trotylu. To około 10 razy więcej niż energia wybuchu bomby jądrowej, która eksplodowała w Hiroszimie. To także trzecia najsilniejsza eksplozja meteoroidu od ponad 100 lat – po wybuchu w Czelabińsku w 2013 roku (440 kiloton) oraz katastrofie tunguskiej z 1908 roku (Co najmniej 3 megatony).
Na podstawie danych satelitarnych, naukowcy z NASA obliczyli, że kosmiczna skała weszła w ziemską atmosferę z prędkością około 32 km/s, pod kątem 7 stopni i eksplodowała na wysokości 25,6 km. Opierając się na danych stacji monitorujących infradźwięki, Brown wyliczył, że meteoroid miał średnicę około 10 metrów i masę około 1400 ton.
Dziś międzynarodowy Dzień Liczby Pi. Datę wybrano nieprzypadkowo - w Stanach Zjednoczonych zapisuje się ją jako 3.14, co stanowi przybliżoną wartość liczby Pi. Tak więc 3,14159265358979323846264338327950288419716939937510582097494459230781640628620899862803482534211706 to jeszcze nie całość, ale dopiero początek rozwinięcia liczby Pi. Dziś znanych jest więcej niż kilkanaście bilionów pierwszych miejsc po przecinku liczby Pi.

Dawniej jednak obliczenia wykonywano ręcznie. Dziś pomagają w tym komputery. Jednym ze sławniejszych miłośników liczby Pi był matematyk Ludolph van Ceulen, który żył na przełomie XVI i XVII w. Na obliczaniu kolejnych miejsc po przecinku spędził on całe życie, a wynik jego pracy – pierwsze 35 cyfr rozwinięcia liczby Pi - umieszczono na jego nagrobku. Na pamiątkę fascynacji matematyka liczbę Pi nazywa się czasem pieszczotliwie ludolfiną.